Jak pisałam we wcześniejszym poście z ulubieńcami-kolorówka przychodzę z recenzją tuszy z firmy Oriflame. wander lash mascara. Jest to tusz podkręcający. Jest bardzo dobry jakościowo, nie osypuje się nie wysycha w opakowaniu, ładnie rozdziela i podkreśla rzęsy. Ma cienką szczoteczkę co pozwala dotrzeć do każdej rzęsy nie skleja ich. I co jest chyba największym plusem jak dla mnie nie wyrywa rzęs. Bardzo rzadko się zdarzało żebym znalazła na tym tuszu jakąś rzęse. to jest moje czwarte opakowanie i na pewno będę do niego wracała. Szczoteczka jest z jednej strony krótsza z drugiej dłuższa. Krótszej używam do rzęs na dolnej części oka.
A teraz przejdzmy do gorszej strony posta a mianowicie do BUBLA. Jest nim także tusz do rzęs firmy Astor BIG&BEAUTYFUL lash extension mascara. Tusz absolutnie się u mnie nie sprawdził, a nawet rozczarował. Po otwarciu opakowania tusz w ciągu miesiąca wysechł i stał się gęsty. Sklejał rzęsy nie rozdzielał ich zdarzało się też że się osypywał. I co najgorsze wyrywał mi bardzo duże ilości rzęs, które mam i tak niezbyt gęste :( Tusz do najtańszych nie należy i oczekiwałam trochę lepszego efektu, chociażby tego żeby nie wyrywał rzęs. Starałam się zrobić zdjęcie gdzie widać na opakowaniu moje biedne rzęsy :( i mam nadzieję, że coś uda się zobaczyć :P Dla porównania tusz z firmy Astor kosztował około 40zł a tusz Oriflame ok 17zł w promocji.
Czy u kogoś tusz Astor wyrywał rzęsy??
Pozdrawiam i do następnego napisania Paaa!!!




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz